Słowa dotrzymałem

Słowa dotrzymałem


Po ostatnim meczu sezonu WKS-u przeciw Włókniarzowi Konstantynów rozmawialiśmy z największą gwiazdą piłkarskiej czwartej ligi - Dariuszem Żurawiem.


Dołączył Pan do drużyny WKS-u po namowach trenera i menadżera dość późno, ale chyba jest pan zadowolony z meczy, w których Pan zagrał?

Obiecałem Waldkowi Kolankowi i Mariuszowi Gła-dyszowi pomoc, w razie gdyby WKS miał problemy z utrzymaniem. Myślę, że się udało, bo WKS został w czwartej lidze.

 

Czym był dla Pana powrót do gry w Wieluniu?

Ja swoją karierę zakończyłem już oficjalnie w Gdyni. Gdyby ten zespół grał lepiej, to by mnie tutaj w ogóle na boisku nie było.  Ale skoro obiecałem, to słowa musiałem dotrzymać.

 

Czy w przyszłym sezonie zagra Pan jeszcze w barwach WKS-u?

Myślę, że nie.

 

A więc to już naprawdę koniec gry?

Nie będę tu żadnych deklaracji składał. Swoją zawodową przygodę z piłką nożną już zakończyłem, tak więc nie sądzę, abym jeszcze zagrał. Pomogłem drużynie, ale to wszystko.

 

A czy nadal będzie Pan trenował młodzież w Wie-luńskim Klubie Sportowym?

Mam grupę, którą na pewno będę w przyszłym sezonie prowadził.

 

Jak Pan wobec tego widzi szanse piłkarzy WKS-u w następnym sezonie w czwartej lidze - czy będą walczyć o trzecią ligę, czy też o utrzymanie?

To się okaże. To zależy w głównej mierze od zarządu i od działaczy. Ja myślę, że do tego zespołu, gdyby ‘dokoptować’ dwóch, trzech w miarę doświadczonych zawodników, to zespół może walczyć spokojnie o awans. Na to się składa jednak dużo rzeczy.  

 

Ze strony Sławomira Gurazdy takie deklaracje padły, że są szanse, aby dołączyć kilku zawodników i grać o trzecią ligę. Jednak główny sponsor liczy na obecność Pana w składzie zespołu.

To jest taka przyszłość, o której kiedyś ktoś tam będzie rozmawiał. Czas pokaże.

 

Jak Pan wspomina trenera Witolda Obarka z czasu jego pobytu tutaj w Wieluniu?

Bardzo fajnie. Bardzo fajny człowiek, bardzo fajny trener. Dużo razem przeszliśmy - od czwartej ligi przez trzecią, mało co nie awansowaliśmy do drugiej. Są to więc miłe wspomnienia.

 

Właściwie to za jego czasów wypłynął Pan na "szerokie wody".

Tak. To za jego czasów poszedłem dalej.

 

Drugim takim człowiek trenowanym przez Witolda Obarka był Igor Sypniewski, ale jemu się nie udało?

Udało się. Tylko w pewnym momencie źle zakręcił i gdzieś popełnił błąd, dlatego nie poszło to do końca, jakby pójść mogło.

 

Rozmawiał: Łukasz Teodorczyk

Najczęściej czytane artykuły

Nowy zaciąg z wysokich półek?

Działacze Pamapolu Siatkarza Wieluń wciąż penetrują rynek transferowy nie tylko w kraju, ale i za ...

więcej

Młodziczki Siatkarza w finale wojewódzkim

W drugim turnieju pólfinałowym młodziczki Siatkarza Wieluń wygrały dwa z trzech spotkań. To wystarczyło podopiecznym ...

więcej

Pamapol w strefie spadkowej - aktualizacja

Wygrana w Bydgoszczy przez wieluńskich siatkarzy okazła się jednorazowym wyskokiem. W sobotnim meczu podczas 14. ...

więcej

Siatkówka

PIŁKA NOŻNA

POZOSTAŁE

copyright sportwielun.pl © 2010 All rights reserved, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.

realizacja: solutions4web powered by: s4MediaCms