W Wieluniu zawsze była fajna atmosfera

W Wieluniu zawsze była fajna atmosfera


Z Witoldem Obarkiem, obecnym trenerem Włokniarza Konstantynów, a niegdyś kilkakrotnie szkoleniowcem WKS-u,  rozmawia Łukasz Teodorczyk


Jak Pan oceni dzisiejsze spotkanie?

Przegraliśmy ten mecz bardzo wysoko. Na zbiórkę przed meczem nie stawiło się pięciu moich podstawowych zawodników. “Olali” to. Na dodatek jeden z nich był kontuzjowany. Wyglądało to tak, jak wyglądało. Brakowało tylko, żeby zawodnicy WKS-u wykorzystali wszystkie dogodne okazje. Wtedy wynik powinien być dwucyfrowy.

 

Walczył Pan o awans do III ligi. Dziś odbyła się ostatnia kolejka. W ostatnim meczu przegrana 6:1 raczej nie napawa optymizmem.

Na pewno moi piłkarze nic nie mają wspólnego z pro-fesjonalizmem i czwartą ligą. W ogóle ta czwarta liga rządziła się dziwnymi prawami. Piłkarze grali w Internecie i robili tylko z działaczy i trenerów głupków.

 

A jak Pan wspomina czasy, kiedy był pan trenerem   w Wieluniu?

Tu było super. Tu był super zespół i wspaniała atmosfera. Zawsze był cały stadion kibiców. Tego się nie zapomina. Na pewno gdzieś tam to w sercu pozostało. Życzyłbym WKS-owi, żeby się odrodził i grał w III lidze.

 

Chyba coś w tym jest, bo na stanowisko trenera wracał Pan do Wielunia kilka razy?

Cztery razy byłem trenerem w Wieluniu.

 

A więc musiał Pan polubić to miasto?

Bardzo lubię. Mam tu wielu przyjaciół. Niektórzy dzisiaj przyszli specjalnie na mecz, żeby ze mną porozmawiać. Chyba na tym polega życie i na pewno po sobie coś tutaj zostawiłem. Fajne zespoły były w Wieluniu. Może do końca niektóre nie chciały wtedy awansować. No ale, takie czasy były. Zostawmy to już. Ale ten stadion żył bardzo długo.

 

Kolejny mecz w WKS-ie rozegrał dzisiaj Dariusz Żuraw, który za pana czasów wypłynął na szerokie wody.

To jest fajny człowiek. Bardzo dobrym piłkarzem był i jest. Widać, jak ustawia zawodników i jak pomaga zespołowi. Chciał osiągnąć coś w piłce i udało mu się to. Chwała mu za to. Żeby jeszcze tylko młodzi wieluńscy piłkarze szli jego śladem.

 

Ale nie tylko Dariusz Żuraw został bardzo dobrym piłkarzem. Wiadomo, że Pan się bardzo opiekował także Igorem Sypniewskim?

Tak, ale on trochę co innego wybrał. Tak skończył jak skończył. To zależy od człowieka chyba? Czy człowiek chce coś osiągnąć w życiu, czy pójdzie na łatwiznę. Igor właśnie tak wybrał - poszedł na łatwiznę.

 

A czy rzeczywiście według Pana mógł coś więcej osiągnąć niż mu się udało?

Zdecydowanie. To był talent czystej wody. Tylko sam sobie zapracował na to, że tak się to wszystko skończyło.

 

Dzisiaj wspominając sobie stare wukaesowskie czasy, który sezon najbardziej Panu tkwi w pamięci?

Było ciężko kiedy przyszedłem utrzymać zespół. A później  z roku na rok było coraz lepiej i chyba był taki fajny zespół złożony z samych wychowanków WKS-u. Grali wtedy też o III ligę. Jednak czegoś zabrakło wówczas do awansu.

 

Czyli to nie ten sezon, gdy walczyliśmy o drugą ligę z Ceramiką Opoczno i RKS-em Radomsko?

Nie. Ten zespół, o którym mówiłem był lepszy. Ograł, jeśli dobrze pamiętam, Widzew 7:1. Naszpikowany wtedy dziesięcioma zawodnikami z pierwszego zespołu, bo tamten miał jakąś przerwę w rozgrywkach.  WKS wtedy był bez pieniędzy, ale z ambicją i gdy chciał coś osiągać, wychodził na mecz i walczył. 

Najczęściej czytane artykuły

Nowy zaciąg z wysokich półek?

Działacze Pamapolu Siatkarza Wieluń wciąż penetrują rynek transferowy nie tylko w kraju, ale i za ...

więcej

Młodziczki Siatkarza w finale wojewódzkim

W drugim turnieju pólfinałowym młodziczki Siatkarza Wieluń wygrały dwa z trzech spotkań. To wystarczyło podopiecznym ...

więcej

Pamapol w strefie spadkowej - aktualizacja

Wygrana w Bydgoszczy przez wieluńskich siatkarzy okazła się jednorazowym wyskokiem. W sobotnim meczu podczas 14. ...

więcej

Siatkówka

PIŁKA NOŻNA

POZOSTAŁE

copyright sportwielun.pl © 2010 All rights reserved, korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu.

realizacja: solutions4web powered by: s4MediaCms